Studio JANG ma dwie siedziby – jedną na Śląsku, drugą w Chinach. Rozmawiamy z Filipem Gałuszką, prowadzącym Studio JANG w Pekinie. Co o polskim designie myślą mieszkańcy Państwa Środka?
Panie Filipie, Studio JANG działa na dwóch kontynentach. Co zawiodło Was tak daleko?
Wyjazd do Chin 6 lat temu był głównie podyktowany chęcią eksploracji świata i zdobyciem nowych doświadczeń projektowych. Nie pojechaliśmy całą rodziną, bo przecież ktoś musiał dowodzić firmą w Polsce.
Ja jako projektant poleciałem do Pekinu nieco w ciemno. Początki to praca nad projektami w różnych skalach i poznawanie, czym jest Azja. Po dwóch latach postanowiliśmy zarejestrować firmę JANG w Pekinie i wraz z postępem projektowym zaczęliśmy sukcesywnie realizować pierwsze meble. Ostanie lata to poznawanie wielu partnerów meblarskich, dostawców europejskich materiałów, profesjonalnych podwykonawców. To także obcowanie z całkowicie nową mentalnością klientów i zgoła inna skalą projektów. Żyjemy w dwudziestomilionowym mieście.
Jakie możliwości daje jednoczesna praca w dwóch tak odległych miejscach?
Ogromnie cieszy nas to, że obecnie rozwój następuje naturalnie, aczkolwiek poprzednie lata to nieraz ekstremalne wysiłki, aby przejść przez kolejne zawiłości azjatyckiego świata. Pomimo pędu chińskiej gospodarki my sami staramy się nie pędzić i utrzymywać nasze działania w mniejszej skali, ale dzięki temu na najwyższym poziomie.
Nasza brygada JANG to głównie więzi rodzinne na obu kontynentach.
W stolicy Chin, wraz z żoną urodzoną w Pekinie, prowadzę studio projektowe. To na dzień dzisiejszy to głównie meble i wnętrza. Wraz z naszym partnerem Frankiem Fu, także pochodzącym z Pekinu prowadzimy zaawansowaną produkcję mebli i wykańczamy nasz pierwszy showroom z najnowszą kolekcją kuchni przeznaczonych na rynek chiński. To obecnie dla naszej firmy przełomowy moment.
W Polsce niezmiennie produkcją mebli dowodzi mój ojciec Jan, a zarządzaniem zajmuje się od lat moja mama Jolanta. Od pewnego czasu moja siostra Asia pracuje nad wybranymi projektami oraz zbiera doświadczenie w zakresie logistyki pomiędzy Polską a Chinami. Wszyscy mamy poczucie, że z miesiąca na miesiąc środek ciężkości działań całej rodziny przenosi się w stronę Państwa Środka.
Jak Chińczycy odbierają polską firmę projektową na swoim rynku? Co myślą o polskim wzornictwie?
Staramy się zawsze zaznaczać, że nasze projekty to efekt zdobytego doświadczenia w Polsce, a słowo JANG nie niesie w sobie orientalnych znaczeń a jest połączeniem polskiego imienia JAN i litery G (Gałuszka). Między słowami pracujemy nad tym, by Chińczyli nie kojarzyli Polski jedynie z bursztynem, Lewandowskim czy dzieleniem historii z Rosją. Co jakiś czas pojawiają się idee wystawy polskiego designu w Chinach. Wierzymy, że to tylko kwestia czasu.
Mamy za sobą pierwsze doświadczenia z transportem własnych mebli drogą zarówno morską jak i kolejową z Polski do Chin.
Jesteśmy otwarci, by pomóc polskim firmom, które chciałyby zaistnieć na tutejszym rynku.
Wymaga to z pewnością dużego zaangażowania obu stron oraz pewnej odwagi. Większym powodzeniem tutaj mogą się cieszyć produkty nowatorskie, oparte na autorskich rozwiązaniach lub wyrazistym designie. Świadomość rangi oryginalnego produktu rośnie w Chinach bardzo szybko. W cenie zaczynają być meble jakościowe i przede wszystkim produkowane z przyjaznych środowisku materiałów. Ważnym aspektem jest cena, która nie może być wygórowana, ale jednocześnie powinna odzwierciedlać fakt, że produkt przypłynął z zachodu. Młody, chiński przedstawiciel klasy średniej to dziś bardzo często osoba dobrze wykształcona, podróżująca po świece i zafascynowana europejskim designem.
Pełną wersję wywiadu możecie przeczytać w naszym magazynie: „Design/Biznes” 1/2018.
fot: Studio JANG





