Umywalka Volta to więcej niż przedmiot codziennego użytku. To poetycki manifest, w którym spotykają się natura, technologia i zrównoważona wizja przyszłości. O tym, jak wyglądało projektowanie „od środka”, dlaczego ruch wody bywa nieprzewidywalny i co ma wspólnego ceramika z energią słoneczną, opowiada światowej sławy projektant przemysłowy Yves Béhar.
Volta to Twoja pierwsza kolekcja łazienkowa. Opowiedz, jak zaczęła się współpraca z Laufen?
To prawda – Volta to mój pierwszy projekt z zakresu ceramiki łazienkowej. Laufen znalazł mnie, zaprosili mnie do współpracy i od razu bardzo dobrze się dogadaliśmy. Projekt powstał w ekspresowym tempie, zaledwie w siedem–osiem miesięcy, co w porównaniu do typowych harmonogramów jest naprawdę błyskawiczne. Ale współpraca układała się świetnie.

Z czego wynikała decyzja, żeby akurat teraz zająć się łazienką?
Jako projektant przemysłowy zawsze staram się odpowiadać na kierunki, które wyznaczają liderzy w swoich branżach. Laufen zrobił na mnie ogromne wrażenie swoim podejściem do zrównoważonej produkcji – przede wszystkim nowym piecem elektrycznym. To pierwszy na świecie piec elektryczny do wypalania ceramiki, który ma długość 100 metrów, zero emisji i zasilanie z sąsiadującej farmy solarnej. Dla mnie to przyszłość nie tylko łazienek, ale w ogóle produkcji przemysłowej. Chciałem stworzyć projekt, który będzie odpowiedzią na tę wizję i ją uzupełni.
Czy nowy piec elektryczny miał wpływ na założenia projektowe kolekcji Volta?
Zacząłem od tego, co dla mnie najważniejsze: wody. Jej ruchu, piękna i potrzeby oszczędzania. Uznałem, że skoro Laufen wprowadza na rynek rewolucyjny piec, to nasz projekt powinien być symbolicznym manifestem: wodnej energii i innowacyjnej produkcji. Tak powstała Volta. Nazwa łączy dwa pojęcia: vortex, czyli wir wodny, który tworzy się wewnątrz umywalki, oraz voltage, czyli napięcie elektryczne, symbolizujące zasilanie pieca energią słoneczną. Dla mnie to połączenie sił natury i technologii.

Brzmi, jak poważne wyzwanie. Co było największym wyzwaniem w tym projekcie?
Zdecydowanie najtrudniejszy był sam przepływ wody. Chcieliśmy, by w umywalce powstawał autentyczny wir – zjawisko znane z przyrody, ale w warunkach łazienkowych niemal niespotykane. Problem polegał na tym, że oprogramowanie inżynierskie nie potrafiło tego poprawnie zasymulować. Symulacje nie dawały wyników, które by nas satysfakcjonowały, ponieważ oprogramowanie do pracy z wodą jest dziś dość prymitywne. Woda to wyjątkowy, trudny do przewidzenia materiał.
Jak sobie z tym poradziliście?
Postawiliśmy na prototypowanie fizyczne. W studiu zaczęliśmy od najprostszych modeli – płaskie arkusze plastiku, a potem bardziej zaawansowane modele 3D. Kluczowe było to, żeby projektować „od środka” – od samego dna umywalki, od tego, jak ukształtować powierzchnie wewnętrzne, by woda naturalnie wpadała w ruch spiralny. Dopiero potem powstał kształt zewnętrzny. To odwrotność klasycznego procesu, gdzie najpierw projektuje się formę, a potem dostosowuje funkcję.

Czyli design od wewnątrz?
Dokładnie. To filozofia, którą stosuję w wielu projektach. W przypadku Volty udało nam się ujarzmić i jednocześnie ukazać naturalne piękno wody. Myślę, że stworzyliśmy doświadczenie, które jest trochę magiczne. Patrzenie, jak woda wiruje w porcelanie, działa niemal hipnotyzująco. To ruch życia. To coś, co zwykle obserwujemy w naturze – fale, rzeki, oceany – a teraz możemy tego doświadczyć w łazience.
Jak oceniasz współpracę z Laufen? Czy planujecie kontynuację?
Zdecydowanie tak. Do tej pory pokazaliśmy trzy modele umywalek, ale mamy w planach kolejne produkty. Mam już kilka nowych koncepcji, szkice i pomysły, które spotkały się z zainteresowaniem zespołu Laufen. Dla mnie to bardzo inspirujące pracować z firmą, która nie boi się inwestować w nowe technologie i zmieniać status quo. To dokładnie to, co motywuje mnie od początku mojej kariery – pokazywać, że design może przyspieszać wdrażanie innowacji.